piątek, 30 grudnia 2011

happy new year! ;))

Kochani!
Nowy rok zbliża się do nas wielkimi krokami. Pewnie każda z Was ma już przyszykowane sylwestrowe kreacje, buty, paznokcie i pomysł na spektakularny makijaż. ;) Ja jestem już prawie gotowa.
A z okazji zbliżającego się 2012 roku chciałabym Wam życzyć wszystkiego co najlepsze. Spełnienia Waszych wszystkich marzeń oraz dotrzymania wszystkich noworocznych postanowień. Przy okazji chciałabym Wam serdecznie podziękować za wszystkie komentarze, odwiedziny, obserwacje. Każdy z waszych 'oznak życia' na moim blogu jest dla mnie naprawdę bardzo ważny i staram się na każdy odpowiadać. ;) Myślę, że przyszły rok będzie wyjątkowo ważny dla tego bloga, gdyż w lutym będziemy obchodzić okrągły rok, który mam nadzieje będzie jeszcze lepszy i pozwoli mi na częstszy kontakt z Wami, który wiem że bardzo zaniedbałam.


środa, 28 grudnia 2011

Smokey eyes w stylu essence.

Zgodnie z Waszymi prośbami postanowiłam zapowiadane recenzje zacząć od mini paletki od essence - smokey eyes set. 

Cóż.. używam jej już od jakiegoś miesiąca, mam jedno opakowanie w kolorach brązu, a wybierać możemy między brązami, czarnym i fioletem oraz czarnym i szarym.

Mówiąc szczerze ten set to dla mnie wielkie zaskoczenie. Kupując go myślałam, że są to po prostu dwa cienie, z czego jeden matowy, drugi bardziej połyskujący, z drobinkami. Moje zaskoczenie było dość spore, gdy otwierając pudełeczko zauważyłam, że z jednym z 'cieni' coś jest nie tak...
mianowicie po lewej stronie owszem, znajduje się cień ale po prawej jest eyeliner. ;)
powiem szczerze, że na początku byłam zawiedziona, ale teraz ten pomysł naprawdę bardzo mi się podoba. Zresztą widać prawie codzienne zużycie.

kliknij by powiększyć!

Z tyłu znajduje się instrukcja użycia, jednak pewnie każda z nas znajdzie na to swój sposób. ;)

Moja ocena jest jak najbardziej pozytywna. Smokey eyes w stylu essence wygląda całkiem przyjemnie i utrzymuje się na powiece dość długo. Lekka poprawka i cały dzień macie z głowy. Dodatkowo ja znalazłam na to swój sposób. W ciągu dnia używam samego eyelinera na który nakładam cień, wtedy kolor staje się bardzo soczysty, mocny - bardzo go lubię. A gdy wieczorem mam w planach jakieś wyjście wystarczy 'dołożyć' cienia i piękne smokey eyes gotowe!

Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona produktami z tej serii, przyjemnie się rozprowadzają, długo utrzymują a co najciekawsze kosztują naprawdę grosze! Ten set niecałe 10zł.
Na pewno nie skończy się na jednym produkcie!

A Wy macie jakieś doświadczenia ?
Ja nie posiadam wielu produktów tej firmy, możecie  polecić mi jakieś essence'owe must have?

3majcie się ciepło! ;)

wtorek, 27 grudnia 2011

(po)świąteczne podsumowanie.

Ciekawa jestem jak minęły Wasze święta? Moje muszę powiedzieć całkiem przyjemnie. Prezentami pochwalę się przy innej okazji, powiem Wam tylko, że dostałam torbę, przepiękną świeczkę, sweterek, fluid od maxfactor, cienie do powiek (mini paletkę) i cudny zegarek! ;) A Wy? Jesteście zadowolone z prezentów?   W ogóle lubicie święta? Jestem bardzo ciekawa! 



Bądźcie czujne, już jutro ruszam z pierwszą z zapowiadanych recenzji. Zapraszam! 

sobota, 17 grudnia 2011

zapowiedzi.

Hej dziewczyny!
Dziś przychodzę z małą zapowiedzią. Oto kilka rzeczy, które w najbliższym czasie zamierzam Wam zrecenzować. ;)

1. Mój ulubieniec, czyli Ageless Elixir od MaxFactor!
2. Smokey Eyes Set od essence
mój w odcieniu brązowym. Po pierwszym użyciu jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.

3. mleczko masło kakaowe od Ziaji. 

4. krem Ratunek dla skóry od Dax Cosmetics. 
5. Pędzelek z h&m ktory również bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. ;) 
i pewnie o czymś jeszcze zapomniałam ale obiecuję, że będę na bieżąco uzupełniać listę. 


 Macie jakiś pomysł o czym chcecie przeczytać najpierw? Dajcie znać!

edit. Wiedziałam, że o czymś zapomnę. Mam kilka próbek perfum Playboy, które także postaram się Wam zrecenzować. ;)
dwa zapachy:

wtorek, 13 grudnia 2011

Lirene - fluid rozświetlający.

Hej Dziewczyny!
Dziś czas na kolejny podkład, który miałam w ostatnim czasie (nie)przyjemność testować. Jako, że pod długich poszukiwaniach swój podkład idealny już znalazłam ( Max Factor) możecie spodziewać się, że żaden inny nie zostanie prze ze mnie wychwalany.

Długo kusił mnie ceną, opakowaniem(lubię podkłady z pompką) i pochwałami przyjaciółki.
No i w końcu skusiłam się. Mowa o Lirene.

Wybór padł na fluid rozświetlajacy SHINY TOUCH (mój w kolorze jasny/light 103 z SPF 8)

                                             Co mi się podoba? 
Póki co dobrze sprawuje mi się pompka(choć domyślam się, że zmienia się to wraz ze stopniem zużycia produktu).
Na plus filtry UVB.
Lekka konsystencja, całkiem fajnie rozprowadza się na twarzy. Nie zostawia smug, kryje w miarę równomiernie.
Całkiem przyjemnie pachnie.
Jeśli chodzi o rozświetlenie, to zauważalne są maleńkie drobinki, które faktycznie sprawiają, że twarz nabiera zdrowego wyglądu.






z fleszem




Co mi się nie podoba? 
Trwałość powiedziałabym marna, zaledwie godzina-półtorej przy ładnej pogodzie może 3-4h, więc może marana to zbyt delikatne słowo.
Nakładając go na twarz mam czasem wrażenie jakbym nakładała coś bardzo wodnistego. Mam tu na myśli, to że w dniu gdy moja twarz jest zmęczona, w gorszej kondycji podkład raczej sobie z tym nie radzi - ale nie wiem czy to jego wina, w końcu ma rozświetlać a nie kryć. nakładany palcami radzi sobie z poprawą wyglądu dużo lepiej niż nakładany pędzlem czy gąbeczką - nie wiem z czego to wynika.



bez flesza
Na pewno nie kupię go ponownie. Chyba, że przy dalszym używaniu odkryję jakąś magiczną metodę. Albo Wy mi coś doradzicie opierając się na własnych doświadczeniach? Jak mogę mu pomóc działać tak jak powinien? No i czy myślicie, że ten srebrny (matująco wygładzający) działa lepiej? -tak słyszałam.

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do dzielenia się swoją opinią w komentarzach. ;)

niedziela, 11 grudnia 2011

MaxFactor +Manhattan -> to lubię!

Hej dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z samymi pozytywami ;)
O czym mówię? O dwóch produktach, w których w ostatnim czasie jestem zakochana po uszy! Nie wychodzę bez nich z domu odkąd użyłam ich po raz pierwszy.

#1
O tak, zdecydowanym numerem jeden w mojej kosmetyczce jest/będzie nowość -  podkład od MaxFactor Ageless Elixir. Nie, nie nie kupiłam go, ale otrzymałam próbkę, która wystarczyła mi na jakieś 5-6 użyć. Jestem naprawdę nim zachwycona! Cudownie się rozprowadza(palcami i gąbeczką), pachnie. W ciągu dnia na mojej buzi nie wymagał kompletnie ŻADNYCH poprawek! używałam go rano przed zajęciami, a po nich wracałam do domu późnym wieczorem a na mojej twarzy był widoczny nawet róż, który nakładałam na niego. Przy innych podkładach nigdy mi się to nie zdarzyło(a próbowałam naprawdę wielu). Wydaje mi się, że stanowi on naprawdę świetną bazę. Nawet cienie (niezbyt dobrej jakości) potrafią utrzymać się na nim cały dzień. 
Jedyne co mnie martwi fakt, że jest to podkład + serum przeznaczone raczej dla skóry dojrzałej (+30) i obawiam się, czy nie zrobię sobie nim krzywdy mając dopiero +20. Stąd moja prośba do Was! 
Jeśli macie jakiekolwiek doświadczenia z tą marką a najlepiej z tym produktem czy jesteście w stanie polecić mi inny podkład z tej firmy - równie dobry? 
bardzo mi na tym zależy, bo niedługo będę na zakupach i będę musiała się na coś zdecydować. 

#2
Moim numerem dwa jest uwaga! CZERWONA SZMINKA od Manhattan.
Nie spodziewałam się, że to powiem ale tak, odważyłam się i używam jej teraz praktycznie codziennie. Jestem naprawdę zachwycona i żałuję, że odkryłam ją dopiero teraz. Nawet zwykły szary makijaż rozświetla tak, że cała promienieję. ;) A w połączeniu z moim musztardowym kominem naprawdę zniewala. Czasem nawet sama nie mogę się napatrzeć. Myślę, że jest idealna na zimę!


15N 

Jestem pewna, że nie skończy się na tej jednej szmince. Mają naprawdę fajną gamę kolorystyczną, szminka nie wysusza, nie podkreśla a wręcz tuszuje suche skórki, fajnie nawilża. Kolor utrzymuje się naprawdę długo, jednym słowem polecam! 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...