Przejdź do głównej zawartości

Recenzja PHYSIOGEL

Cześć, dziś przychodzę do Was z recenzją kremu PHYSIOGEL, którego próbka dołączona była do pewnego miesięcznika. Powiem szczerze, że wiązałam z nim dość duże nadzieje. I jeśli tylko by się sprawdził byłam gotowa wszcząć poszukiwania go w aptece lub internecie. Miał być on SOS dla mojej suchej skóry. Czy tak było? Zapraszam do dalszego czytania. ;)


W skład tej linii wchodzą krem do twarzy oraz balsam do ciała, mające unikalną strukturę DMS (Derma-Membrane-Structure), naśladującą budowę naskórka. Dzięki temu zawarte w kremie i balsamie lipidy oraz ceramidy wiążące wodę oraz zabezpieczające skórę przed utratą wody, wnikają głęboko, dając efekt długotrwałego nawilżenia.
Zarówno krem jak i balsam są hipoalergiczne, nie zawierają substancji zapachowych, konserwantów i barwników.



PHYSIOGEL krem nawilżający
Składniki: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Pentylene Glycol, Cocos Nucifera, Hydrogenated Lecithin, Butyrospermum Parkii, Hydroxyethylcellulose, Squalane, Carbomer, Xanthan Gum, Sodium Carbomer, Ceramide 3.

Produkt ten jest jednym z dwóch produktów linii nawilżającej tej firmy. (jest jeszcze balsam)
No i cóż.. użyłam go raczej jako maseczki nawilżającej, dość grubą warstwę nałożyłam na swoją twarz kilka godzin przed nałożeniem makijażu ( ma on bardzo natłuszczać, a nie chciałam się świecić). 






preparat teoretycznie ma być bezzapachowy, jednak po otwarciu uwolnił się zapach a co więcej był on mało przyjemny, bardzo specyficzny, wręcz odpychający. Mimo to postanowiłam go spróbować licząc na spektakularny efekt. ;)


konsystencja jest dość gęsta, mogłabym ją zaakceptować, ale ten zapach...


Cóż, rozprowadza się dobrze. Nałożyłam go na twarz, jak już mówiłam dość grubą warstwę. Na szybkie wchłonięcie nie liczyłam, ze względu właśnie na ilość, którą nałożyłam. Ale muszę przyznać, że wchłoną się dość szybko pomimo tego. Zostawił po sobie satynową, błyszczącą powłokę. Po kilku godzinach nałożyłam makijaż i tu zaczęły się schody, bo krem a właściwie mocno nawilżona skóra niestety nie dała się zmatować.  Dzień później moja skóra była taka jak trzeba, delikatna i co najważniejsze - odpowiednio nawilżona. 
Podsumowując: Zapach na zdecydowany minus, ale nawilżenie jest super! Nie spotkałam lepszego kremu pod tym względem, jednak aplikacja kremu powinna być odprężeniem i przyjemnością dla naszej skóry w wypadku PHYSIOGELu wcale tak nie było.
Jeśli do niego wrócę, to poproszę w aptece o próbkę jako jednorazowe sos. Raczej nie kupię większego opakowania. 
UWAGA! W internecie krążą opinie, że krem świetnie się sprawdza na niewielkie blizny po urazach, ale także po trądziku. 

Cena: 35-39zł -dostępny wyłącznie w aptekach. 


Zapraszam do obserwowania, już niedługo pierwsze rozdanie! ;)

Komentarze

  1. Dzięki :) Hmm, chciałabym wypróbować ten produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Physiogel miałam przepisany od dermatologa jak miałam problemy ze skórą na twarzy, miałam żel i krem. Baaardzo pomógł.

    OdpowiedzUsuń
  3. przydatna recenzja :) sama bym ten krem spróbowałam, przynajmniej dla samego faktu poznania zapachu ;-) bo aż mnie zaciekawiłaś. Dodaję do obserwowanych, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Hi! I found your blog and I like it so much! seems a great product I have to try it!
    Come and visit my blog, and if you like it, follow me, I'll be waiting for you!

    Cosa mi metto???

    OdpowiedzUsuń
  5. Yhym próbki to świetne pomysły zwłaszcza jeśli produkty są cenowo...no powiedzmy wysokie :) Ja tak robiłam z Vichy po czym kupowałam całe zestawy :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz!

Popularne posty z tego bloga

Yankee Candle - CLEAN COTTON pierwsze wrażenia

No i stało się, Yankee po raz pierwszy trafiły w moje ręce. ;) Na początek zamówiłam trzy zapachy. Dwa woski i jedną świeczkę - sampler. Skusiły mnie dwa zapachy z nowej kolekcji, co oczywiste na obecną porę roku, mianowicie : Season of peace i Snowflake cookie oraz jeden ze starszych kolekcji, czyli Clean cotton.
Całe zamówienie zrealizowałam na stronie GOODIES.PL


Lirene - fluid rozświetlający.

Hej Dziewczyny!
Dziś czas na kolejny podkład, który miałam w ostatnim czasie (nie)przyjemność testować. Jako, że pod długich poszukiwaniach swój podkład idealny już znalazłam ( Max Factor) możecie spodziewać się, że żaden inny nie zostanie prze ze mnie wychwalany.

Długo kusił mnie ceną, opakowaniem(lubię podkłady z pompką) i pochwałami przyjaciółki.
No i w końcu skusiłam się. Mowa o Lirene.

Wybór padł na fluid rozświetlajacy SHINY TOUCH (mój w kolorze jasny/light 103 z SPF 8)

             Co mi się podoba?  Póki co dobrze sprawuje mi się pompka(choć domyślam się, że zmienia się to wraz ze stopniem zużycia produktu).
Na plus filtry UVB.
Lekka konsystencja, całkiem fajnie rozprowadza się na twarzy. Nie zostawia smug, kryje w miarę równomiernie.
Całkiem przyjemnie pachnie.
Jeśli chodzi o rozświetlenie, to zauważalne są maleńkie drobinki, które faktycznie sprawiają, że twarz nabiera zdrowego wyglądu.










Co mi się nie podoba? 
Trwałość powiedziałabym marna, zaledwie godzina-półtorej przy ładnej…

MELISSA + VIVIENNE WESTWOOD, czyli o gumowej miłości. ;3

Hej Kochani. :)
Dziś temat na czasie. Z okazji zbliżającej się wiosny i lata udało mi się zdobyć pierwsze baleriny firmy Melissa.
Są to buty pochodzące z kolekcji Melissa + Vivienne WestwoodBlack Ultra Girl Seal - Anglomania. 
 link do sklepu: LINK , niestety sold out
 To moje pierwsze "gumowe" buty i mimo, że jeszcze nie wiem jak sprawdzą się w upalne dni jestem z nich mega zadowolona bo są bardzo, bardzo wygodne! Niesamowite jest to, że tworzywo z którego buty są zrobione pod wpływem ciepła naszej stopy idealnie się do niej przystosowuje. A muszę przyznać, że bardzo się bałam, że skoro to guma to będą obcierać. Zaskoczenie, nigdy nie miałam wygodniejszych butów typu baleriny.

Dodatkowo buty naprawdę pięknie pachną! Dołączam Wam kilka zdjęć (niestety kiepskiej jakości) jak prezentują się na mojej nodze a Wy dajcie znać, czy macie jakieś Melissy w swojej kolekcji i czy jesteście zadowolone! Buziaki :)

 Moim zdaniem wyglądają mega dziewczęco. :) Dajcie znać jak Wam się pod…