Przejdź do głównej zawartości

przegląd lakierów.

Poniedziałek coraz bliżej, a ja ciągle szukam sposobu aby tylko odłożyć naukę na potem...Wieczór przy ukochanej muzyce, białej herbacie liptona, i laptopie, to to na co bardziej mam ochotę. ;)

Zrobiłam taki mały misz masz lakierów jakie teraz używam, nie są to wszystkie, ale tylko i aż cztery.
malowane na szybko i z góry przepraszam za wygląd moich paznokci, ale przez tą cholerną tarczycę nie mogę z nimi zrobić porządku!

Więc po kolei. Od lewej na moich paznokciach możecie zobaczyć: lakier miss sporty 330, CORAL 104, CORAL 304, tatoo TISARO 37.
moja opinia: Więc tak. Jeśli chodzi o pierwszy lakier używam go bardzo sporadycznie ze względu na kolor, który nie do końca mi odpowiada, natomiast jak już używam to jestem z niego bardzo zadowolona. Przede wszystkim aplikacja to sama przyjemność ze wzgędu na ogromny, gruby pędzelek, który pokrywa niemal cały paznokieć za jednym pociągnięciem, konsystencja ok, gdybym znalazła lakier z tej serii w innym kolorze bez wahania bym kupiła.
Lakier drugi, to teoretycznie szary, ze względu na to go kupiłam, jednak po nałożeniu na paznokieć i obecności światła wygląda on na żywo bardzo podobnie jak na zdjęciu. Jest niebieskawo szary. Nie jest to piękna szarość jaką sobie zamarzyłam i odbiega bardzo od tej którą widać przez szkalne opakowanie. Mimo to plusem jest znów pędzelek, ktory jest scięty pod skosem, ułatwia to aplikację.
kolejny to właściwie nie wiem jaki odcień..w opakowaniu wygląda znów inaczej niż na paznokciu ( widocznie to przypadłość lakierów tej serii) w opakowaniu jest powiedziałabym 'cielisty' a na paznokciu widać lekkie odcienie fioletu. Podoba mi się, jednak nie taki kolor kupowałam.
ostatni lakiet to brąz, mój ulubiony. Szybko schnie, ładnie pokrywa paznokieć, dość długo się trzyma, jednak nie wiem czy to z mojej winy czy nie, ale dość szybko wysycha, przez co staje się mało wydajny.

Jak widać każdy z nich ma dobrą i złą stronę. Wszytskie kosztowały nie więcej niż 10zł. Więc myślę, ze opłaca się je kupić.

Na koniec chciałam pochwalić się torbą jaką w ostatnim czasie zakupiłam, ale niestety mój internet nie chce mi na to pozwolić, bład serwera. Postaram się edytować notkę i dodać jeszcze raz, może się uda. ;)

Buziaki dla Was!
i leniwego poniedziałku! :)



Komentarze

  1. zostałaś u mnie wyróżniona www.iloveit-cathy.blogspot.com , zapraszam do zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. zielony-miętowy jaki to jest podoba mi się!
    Zapraszam do mnie http://sarrkaaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz!

Popularne posty z tego bloga

Yankee Candle - CLEAN COTTON pierwsze wrażenia

No i stało się, Yankee po raz pierwszy trafiły w moje ręce. ;) Na początek zamówiłam trzy zapachy. Dwa woski i jedną świeczkę - sampler. Skusiły mnie dwa zapachy z nowej kolekcji, co oczywiste na obecną porę roku, mianowicie : Season of peace i Snowflake cookie oraz jeden ze starszych kolekcji, czyli Clean cotton.
Całe zamówienie zrealizowałam na stronie GOODIES.PL


Lirene - fluid rozświetlający.

Hej Dziewczyny!
Dziś czas na kolejny podkład, który miałam w ostatnim czasie (nie)przyjemność testować. Jako, że pod długich poszukiwaniach swój podkład idealny już znalazłam ( Max Factor) możecie spodziewać się, że żaden inny nie zostanie prze ze mnie wychwalany.

Długo kusił mnie ceną, opakowaniem(lubię podkłady z pompką) i pochwałami przyjaciółki.
No i w końcu skusiłam się. Mowa o Lirene.

Wybór padł na fluid rozświetlajacy SHINY TOUCH (mój w kolorze jasny/light 103 z SPF 8)

             Co mi się podoba?  Póki co dobrze sprawuje mi się pompka(choć domyślam się, że zmienia się to wraz ze stopniem zużycia produktu).
Na plus filtry UVB.
Lekka konsystencja, całkiem fajnie rozprowadza się na twarzy. Nie zostawia smug, kryje w miarę równomiernie.
Całkiem przyjemnie pachnie.
Jeśli chodzi o rozświetlenie, to zauważalne są maleńkie drobinki, które faktycznie sprawiają, że twarz nabiera zdrowego wyglądu.










Co mi się nie podoba? 
Trwałość powiedziałabym marna, zaledwie godzina-półtorej przy ładnej…

MELISSA + VIVIENNE WESTWOOD, czyli o gumowej miłości. ;3

Hej Kochani. :)
Dziś temat na czasie. Z okazji zbliżającej się wiosny i lata udało mi się zdobyć pierwsze baleriny firmy Melissa.
Są to buty pochodzące z kolekcji Melissa + Vivienne WestwoodBlack Ultra Girl Seal - Anglomania. 
 link do sklepu: LINK , niestety sold out
 To moje pierwsze "gumowe" buty i mimo, że jeszcze nie wiem jak sprawdzą się w upalne dni jestem z nich mega zadowolona bo są bardzo, bardzo wygodne! Niesamowite jest to, że tworzywo z którego buty są zrobione pod wpływem ciepła naszej stopy idealnie się do niej przystosowuje. A muszę przyznać, że bardzo się bałam, że skoro to guma to będą obcierać. Zaskoczenie, nigdy nie miałam wygodniejszych butów typu baleriny.

Dodatkowo buty naprawdę pięknie pachną! Dołączam Wam kilka zdjęć (niestety kiepskiej jakości) jak prezentują się na mojej nodze a Wy dajcie znać, czy macie jakieś Melissy w swojej kolekcji i czy jesteście zadowolone! Buziaki :)

 Moim zdaniem wyglądają mega dziewczęco. :) Dajcie znać jak Wam się pod…